Wybór imienia sprawą ogółu. Czyli o tym, że krzywdzisz swoje dziecko

0 Flares Facebook 0 Twitter 0 LinkedIn 0 Google+ 0 0 Flares ×

Wybór imienia dla dziecka wbrew pozorom nie jest prostą sprawą. Oprócz tego, że imię musi trafić w nasz wspólny gust, często pieczętujący różnymi stopniami małżeńskiego kryzysu różnicę zdań, powinno być znakiem szczególnym dziecka, wrytym trwale w jego dokument tożsamości, nie będąc przy tym nigdy powodem do narobienia dziecku w życiu syfu, kosztem rodzicielskiego widzimisię. Imię jest naszym indywidualnym znakiem, prezentowanym jako jeden z pierwszych przy podaniu dłoni nieznajomemu, wyczytywaniu ofiary na stracenie przy szkolnej tablicy lub dzierżącym pierwszoplanowe miejsce na firmowej pieczątce.

Jeśli chodzi o dziecięce imiona, mam dużą tolerancję. Sama Hanisława nosi popularne imię, dzieląc je z pierdyliardem innych skrzywdzonych przez matkę naturę bezwłosych dziewczynek w Polsce. Być może kiedyś się to na mnie zemści, gdy na placu zabaw zgarnę 4 Hanie w poszukiwaniu tej jedynej, pochłoniętej przeczesywaniem łopatką piaskownicowych rejonów. Być może któregoś dnia Hanka wróci do domu z kwaśną miną zwiastującą stwierdzenie, że od dzisiaj jest mianowana wszelkiej odmiany Rogalem w ramach rozróżniania spośród innych przyodzianych w to samo imię. Być może na rozdaniu dyplomów będzie jedną z 15 imienniczek kasujących wyróżnienie za umysłowy polot. Z imienia rzeczonej jestem zadowolona a każde wytknięcie CTRL+C, CTRL+V kwituję faktem posiadania krytyki w głębokim poważaniu, ulokowanym nie gdzie indziej jak pod swoim chudym pośladkiem.

Wszystko ma oczywiście swoje granice i moja tolerancja kończy się w momencie gdy ktoś fonetycznie zgwałci mnie Dżesiką albo innym Brajanem, Mercedes albo Zygfrydem. Ja rozumiem, że domowe tradycje czasami trącą archaizmem i gdy nie nazwiemy syna imieniem pradziadka, rodzinne niezadowolenie może okazać się strzałem w familijne ego a Dżesika brzmi bardzo faszyn i otwiera drzwi do londyńskiego zmywaka ale pamiętajmy, że w korelacji z niezbyt wyjściowym nazwiskiem, Kevin Kapusta może w przyszłości być chłopcem smarującym plecami szkolne ściany z plecakiem wyznaczającym trajektorię lotu w okno bramki.

Żeby móc zarejestrować imię dziecka, spłodzonego przez naszą wyobraźnię (imię, dziecko płodzi się czymś innym), zaakceptowanego lub zjechanego w błocie przez ogół babć i cioć, trzeba jeszcze spotkać się z przychylnością urzędnika po drugiej stronie szybki, tudzież poczynić długotrwały zapas napojów cechujących się wysokim procentem zdolności negocjacyjnych. Przy tym całym wytężeniu umysłu, mającemu na celu trwałą sygnację tworu minionych dziewięciu miesięcy, musimy pamiętać, że imię nadane nowo narodzonemu dziecku musi pozwolić bez problemu rozróżnić płeć, nie obrażać posiadacza, być pisane w wersji zgodnej z polską ortografią i w pełnej, nie zdrobnionej wersji.

O gustach się nie dyskutuje i tak samo, jak ja miałam prawo nazwać Hanisławę- Hanisławą, tak samo inne dziecko może zostać uszczęśliwione Bożydarem lub Nicole. Nie wnikam, ile tatuś strzelił w palnik na pępkowym, po czym pełen szczęścia w sercu i wydychanym powietrzu udał się do stosownego miejsca, potwierdzającego fakt słuszności odbytej imprezy lub jakie narzędzia negocjacyjne stosowała rodzina, łącząca fakt wyboru imienia dla dziecka z możliwością wydziedziczenia.

Coraz częstszym schematem są rodziny wielopokoleniowe, coraz częstszym faktem jest poszukiwanie chleba poza granicami naszego pięknego państwa. Tu moje granice tolerancji ponownie nabierają w płuca i luzują, stosownie do sytuacji. Nigdy nie można być pewnym, czy Dżes nawoływana z amerykańskim akcentem nie jest tak naprawdę Jess z pięćdziesięcioma gwiazdkami w rodowodzie a przy wyborze imienia dla Hiacynty dziadek akurat nie ostrzył siekiery.

Wybór imienia jest nie tylko naszą sprawą. Jest sprawą ogółu, cichaczem wyrokującym nad długością słomy wystającej z naszych butów. Ogółu urzędującego najpierw w piaskownicy a następnie w szkole lub w pracy. Nie ryzykujmy wstydu dziecka, nie ryzykujmy możliwości używania drugiego imienia jako tego właściwego. Wystąpmy z naszą wizją poza czubek nosa, dla dobra dziecka polot zachowajmy przy wyborze imienia dla szczurowatego kurdupla majtającego się pod kolanami.

PS. Hanna Weronika Rogalska. Me gusta !

_DSC0112

_DSC0278

31 comments on “Wybór imienia sprawą ogółu. Czyli o tym, że krzywdzisz swoje dziecko
  1. no my nadaliśmy takie imię, że niestety w urzędzie oparło się o kierownika, choć imię spełnia wszystkie wymogi formalne (ale jest mało popularne). niemniej jednak uważam, że nasza córka będzie to imię nosić z dumą (w Polsce tylko 40-kilka kobiet ma tak na imię), tym bardziej, że nie nadaliśmy jej drugiego więc nie ma wyjścia hehe.
    jakoś nie podobają mi się te wszystkie andżeliki, vanessy i inne tego typu, u nas na wsi aż roi się od takich dzieci, szczególnie w poPGRowskim bloku jest wysyp imion vanessowatych i dżesikowatych :-). może rodzice żyjący z gops-u już szykują dzieci do emigracji?

    • Córka: Malina
      Mama: Bogusława
      Tata: Tobiasz

      Pozdrawiamy.
      Ps. Dlaczego dałaś córce dwa imiona? Według mnie również w ten sposób wprowadza się zamieszanie.
      Ps2. Do Tobiasza powyżej. Przecież Amelia jest w pierwszej 10 najczęściej nadawanych imion w ostatnich latach ;)

      • Ja mam dwa imiona, z których oficjalnie używam jednego i nigdy nie miałam z tym problemu/ zamieszania. Dlaczego niby dwa imiona to zamieszanie? :) Póki co wszyscy dajecie ‚nudne’ imiona :)

        Ja choruję na imię Kostek dla chłopaka <3

  2. Hanisława jest boska.
    Nie wiem dlaczego, ale utarło się, że każdy ma prawo wyrazić swoją opinię o nadanym imieniu – w większości jest to opinia pozytywna, czasem pozytywna po chwili szoku, ale zdarzają się komentarze typu: „Mogliście wybrać ładniejsze”. Nieodmiennie zastanawia mnie, czy ludziom naprawdę wydaje się, że ich ocena coś zmieni i czy nie myślą, że sprawiają przykrość świeżo upieczonym rodzicom.
    PS Swoim dzieciom też nie dałabym na imię Andżela czy Ariel, bo są to imiona specyficznie odbierane przez otoczenie, ale jeśli komuś ten odbiór nie przeszkadza…

    • Dlatego napisałam, że trzeba brać poprawkę na innych ludzi. Nie krytykuję imion innych ale nie ukrywam, swoje myślę :) O Ile Andżela (Angela) i Ariel wydają mi się normalne, bo znałam osoby o takich imionach, o tyle np. Alan czy Dennis..

      • O ile imię córki zostało zaakceptowane od razu przez wszystkich (Aleksandra) o tyle imię dla syna musiałam ostro forsować. Nikomu nie podobał się mój Leoś, ale ja postawiłam na swoim i nie wyobrażam sobie dla niego innego imienia!

  3. Moja córka ma na imię Adriana (nie mylić z Adrianną :D) U nas to w ogóle wszyscy na A jesteśmy :P Aneta, Andrzej i Adriana :) A jak kiedyś może będzie syn to Aleks :) Dodam że brat mojego faceta ma na imię Adam, jego żona Ola a córki Ania i Ala ;)

  4. Mam Maję i jestem dumna z tego powodu, ładne czy oklepane, nie istotne, ważne, że Nam się podoba :) Fakt jest faktem, że niektórzy rodzice powinni się 3 razy zastanowić na wyborem.. Paloma i Sambor to jest to! :D

  5. Hah, co ma wtedy powiedzieć mój Mąż mający na imię Udo ? No nie przewidziała mamusia z tatusiem że synek będzie miał się czelność do PL przeprowadzić ;) Jedna pani w urzędzie nawet się upierała, że jego imię jest nielegalne, bo nie można ludzi nazywać częściami ciała :D. Dzieci jeszcze nie posiadamy ale wybór imienia nam się dość mocno zawęzi do miedzynarodowych. Czyli brzmiących w większości krajów europejskich tak samo z ewentualną odmienną pisownią :)

  6. Dla mnie wybrano imiona : Natalia Sylwia.
    Nie wiem skąd pomysł na pierwsze skądinąd popularne imię , drugie na pamiątkę moich Sylwestrowych narodzin.
    Dla własnych, przyszłych dzieci planuję taki oto zestaw imion :
    Dla dziewczynki – Anna Katarzyna
    Dla chłopca – Paweł Franciszek ;)

  7. Matko Nieidealna, Kostek to od Konstantego? Pytam bo zawsze mnie zastanawiało :)
    My mamy mega popularną Julię (Julia Anna) i Konradka (Konrad Janusz – drugie imię po dziadku, a okazuje się że obecnie jest to synonim polskiego obciachu) i tu wszyscy zdziwieni, że takie oryginalne imię, że dziwoląg, że będą go wyśmiewać w szkole, no i nikt nie potrafi poprawnie wymówić czy napisać, ciągle słyszymy i widzimy Kondrat/Kondratek (pozdrawiamy pana aktora ;p). W naszych rodzinach taka jest tradycja, że każdy ma dwa imiona a posługuje się jednym :)

  8. Jak byłam w ciąży i jeszcze nie było wiadomo czy będzie siusiak czy nie to dla natrętów,którzy już wypytywali o imię mówiliśmy z pełną powagą ” Wolfgang”, praktycznie każdy dostawał bezdechu :) jeżeli chodzi o obecne klimaty i nowinki w przepisach dotyczących nadawania imion to wymyśliliśmy,że gdyby Zuzka miałaby mieć teraz brata to z pełną premedytacją mówilibyśmy,że będzie Ben Dżordż Wysokiński :) A tak na marginesie,ja pracuję m.in. na sali porodowej i powiem Wam szczerze,że do tej pory największy problem jest z imieniem Vanessa, bo może być jeszcze Vannessa,Vannesa,Vanesa,Wannessa,Wannesa,Wanessa i Wanesa ;)

  9. My mamy córkę Lilianę i syna Huberta. W obu przypadkach ludzie krytykowali, a ja sobie nie wyobrażam innyh imion dla moich dzieci :-)

  10. Ja mam córeczke Nel nie bylo problemu w urzedzie za to starsze kuzynostwo mianuje ją ” nowa amelia” , imie niesie za soba jakis przekaz i wazne zeby bylo w symbiozie z nazwiskiem , takie jest moje sromne zdanie.

  11. Aktualnie z mezem oczekujemy syna, bylo wiele propozycji :
    Aleksander, Oliwier, Oktawian, Oskar, Bartlomiej, Mateusz, Pawel, Antoni, Franciszek, Jakub, Igor, no i Tymoteusz.
    To ostatnie natchnelo mnie jak wtacalismy ze spaceru z mezem, najpierw caly czas bylo ze bedzie Mateusz, ostatnio maz powiedzial ze jednal chyba woli Tymona. No i puki co ma byc Tymoteusz Michal. Nie mozemy dac Michal na 1 ze wzgledow rodzinnych, a bardzo bym chciala. Zastanawiam sie tylko czy Tymoteusz nie jest za bardzo wymyslne :(
    Jak beda reagowac inne dzieci, bo Tymek raczej jest malo popularnym imieniem.
    Mnie moja mama chciala dac Zaklina (z z kropka , moj tel nie obsluguje pl znakow) w koncu zostalo Klaudia Monika, dosc zwyczajne imie, maz ma za to Dawid Arnold no i 2 imienia sie wstydzi chociaz na co dzien nie uzywa.

    • Tymoteusz był w 2014 r. w pierwszej 50 nadań, więc jest raczej popularny – w moim otoczeniu dwóch Tymoteuszków się ostatnio urodziło.

  12. Corka Iga i choc wiekszosci sie podoba to obie brabacie nazywaja Ją Izunia bo przeciez nie ma takiego imienia jak Iga. Swoja droga ja jestem Jagoda i jako dziecko tez walczylam ze starszymi Paniami ktore nazywaly mnie Jadwiga (bo Jagoda to nie imie).

  13. To prawda imię dla dziecka to poważna sprawa. Jak wybieraliśmy dla naszej Córci to nic mi się nie podobało. Za to dla chłopca wybrałabym bez problemu :D. Mąż chciał Tośkę, wyjaśniłam że Tośka to Antonina. Sam ma na imię Bronek. Długo mu wyjaśniałam że Tośka jest super ale dziecko w dzienniku będzie jako Antonina. Antonina do tablicy!!! itp. itd. A Ty jak się czułeś z imieniem Bronisław? I Tośka odpadła… Kompromisem okazała się Michalina, chociaż teraz wolałabym Antonina :D Michalina to takie mało kobiece… no ale cóż, wybór został dokonany. Michalina Anna – drugie imię, na cześć wymęczonej porodem z oksytocyną dożylnie, mamusi ;)

  14. Ja imię dla swojego dziecka miałam przygotowane kilka lat wcześniej, nim je planowałam i nim poznałam tatusia :) Na szczęście trafiłam w płeć- urodziła się Olimpia. Mąż miał wielkie wątpliwości. Powiedziałam: „Ok, nie będzie Olimpii. Wybierz więc z tych: Ines, Estera lub Gloria.” Po czym stwierdził, że Olimpia to jednak ładne imię. A krytyką ze strony dziadków się nie przejęłam- to nasze dziecko.

  15. A ja jestem Inga. Bardzo wyszukane – nie wiem, jak moja mama na to wpadła 40 lat temu ;-)))
    Zawsze mnie wkurzało przekręcanie mojego imienia na Kinga, Iga, itp. Teraz rzadko się to już zdarza dzięki bohaterce telewizyjnego serialu (och, na szczęście ludzie oglądają telewizję).
    Rodzice rozważali dla mnie też imię Inez (i to jest piękne imię) ale jakoś się nie zdecydowali. I teraz z perspektywy czasu żałuję, że mojej córce tak nie dałam.
    Za to mój syn jest Filipem i to tym sprzed popularnego serialu. Teraz mnie wnerwia ilość powtórzeń tego imienia, kiedyś to był „rzadki przypadek” i nawet miałam obawy czy tak nazwać dziecko. Dzisiaj Filipów cała masa – niestety.
    Współczuję Melindom, Brajanom, Dżessikom i innym.A teraz wisienka na torcie: ponoć kiedyś w mojej szkole była Dolores Miednica (Jezu, ale ból…).
    A ze mną do jednej klasy w podstawówce chodziło 7 Agnieszek – no i jak mam lubić to imię?

    • Ja jestem Agnieszka, w szkole (w swojej i w równoległych klasach) było z milion Agnieszek i nie lubię swojego imienia ;p więc się nie dziwię ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • Instagram
  • Twitter
  • Facebook
0 Flares Facebook 0 Twitter 0 LinkedIn 0 Google+ 0 0 Flares ×