O pewnym kubeczku i pewnej herbatce. Czyli herbatka w kubeczku.

0 Flares Facebook 0 Twitter 0 LinkedIn 0 Google+ 0 0 Flares ×

Eureka! Tfu, tfu tfu…

Butelek do karmienia mam tyle, że gdybym miała 5 dzieci, każde miałoby co najmniej 2 dojarki na zmianę+ kubeczek kapek-niekapek. Od narodzin Hanisławy nazbierałam niezłą kolekcję próbując nauczyć dziecię pić z tego szatańskiego wynalazku. Haniutek- twarda zawodniczka pokazuje mi, że butelki co najwyżej mogę sobie za witrynkę w salonie wstawić i prezentować okazałą kolekcję gościom. Zarywam więc noce, siedząc w Internetach i czytając posty i wypowiedzi kobiet na temat „Jak przekonać dziecko do butli”, „Butelka to samo zło” itp. Butelki w naszym domu służą tylko do jednego, gdy się wywalą, Hanisława parska gromkim śmiechem, aż łzy jej płyną po policzkach. Ostatnio w rozmowie z koleżanką, zapytałam jaki kubek podała swojemu synkowi jako pierwszy. Jej wybór padł na Philips Avent od 4 miesiąca życia. Zrezygnowana ruszyłam do sklepu, najwyżej małż mnie zaciupcia za kolejny śmieć do kolekcji.

Hanisława na widok nowego nabytku zrobiła minę jak Anthony Hopkins w „Milczeniu Owiec” a ja mogłam już być pewna, że kubka nawet nie muszę rozpakowywać, więc go położyłam w domu i… o nim zapomniałam. Kilka dni po zakupach przypomniało mi się „Dżizas, przecież mam nowy rewelacyjny niekapek!”. Bez entuzjazmu wyszorowałam naczynie i wyparzyłam. Nakarmiłam Hanisławę do bólu mdłym i słodkim bananem, zakładając, że po tym będzie się jej chciało pić. W pogotowiu stała więc herbatka w Avencie.

O dziwo… Dziecię załapało po minucie o co chodzi z niekapkiem i zaciągnęło herbatkę aż miło. Trochę jej bokami wylatywało, bo na hasło „Kochanie, zamknij buzię jak pijesz”, Haniutek szeroko się uśmiechała, więc po brodzie płynęła czerwona strużka napoju. O w/w herbatce trochę więcej możecie przeczytać niżej.
Serce mi lekko zadrżało, a nóż widelec…? Ale na euforię totalną jeszcze za wcześnie. Dzisiaj też wypiła kilka łyczków, myślę, że niedługo spróbujemy z napojem Bogów, czyli mlesiem mamusi. Gdy Hanisława wydoi całą butelkę, dam na mszę.
Dzięki Ci o Avencie!

A oto kilka słów o bohaterze tego wpisu:

Kubeczek treningowy z Aventu ma miękki ustnik i jest przeznaczony dla dzieci już od 4 miesiąca życia. Jest stosunkowo niewielki, pomieści 125ml napoju. Do kubeczka dołączony jest zaworek łączący butelkę z ustnikiem tak, by w przyszłości można było wykorzystać ustnik przy większej butelce Aventowej.
Wg Internetów, zdania na temat niekapka Aventu są podzielone. Jedni go zachwalają pod niebiosa, inni twierdzą, że to strata pieniędzy, bo kubeczek przecieka i zamiast niekapka, jest kapkiem. Ja myślę, że to kwestia poprawnego zmontowania ustnika, co trudne nie jest. Cena niestety niemała. W SMYK’u ok. 40zł.
Moje pierwsze odczucia są jak najbardziej pozytywne. Mój egzemplarz nie przecieka a dziecku zajęło dosłownie 5 minut, by nauczyć się obsługi ustnika. Przypominam, że Hanisława jest totalną „piersiówką” :)

Koleżanka polecająca kubek poprosiła mnie o recenzję na blogu pewnej siurbatki, która jako pierwsza znalazła się w Avencie.
Mowa tutaj o HiPP’ie, herbatce owocowej BIO. Dlaczego warto o niej wspomnieć? Bo jest… bez cukru oczywiście :)
Przemykając się między Rossmannowymi półkami zawsze szukam jakiś nowinek, produktów dla dzieci. Pracownicy obydwu Rossmannów w moim mieście już dobrze mnie znają i pierwsi mówią „dzień dobry”, gdy tylko przekraczam próg ich sklepu. Być może jest to kwestia tego, że każda moja wizyta tam trwa około 30 minut (i to tylko w dziale dziecięcym) a i nie jeden pracownik już się o mnie potknął, gdy siedziałam na podłodze czytając składy wszystkiego. Osobiście uważam, że powinnam dostać kartę stałego klienta z rabatami, przy wejściu powinni mnie częstować Picolo a w dziale dziecięcym powinno stać dla mnie krzesełko, bym w spokoju mogła oddawać się lekturze etykiet kaszek i słoiczków.
Wróćmy do siurbatki. Co tu dużo pisać. Polecam ! I dla pociech po 4 miesiącu życia i dla mam.


 Oczywiście zaczęłam się doszukiwać ukrytych gwiazdek, haczyków łamiących stwierdzenie „bez dodatku cukru”, ale niczego takiego nie znalazłam. Skład to sama natura: jabłka, owoc dzikiej róży, marchew (pierwsze słyszę, że to owoc), czerwone buraki (i tu kolejny :) ), maliny. Wszystko podobno z rolnictwa ekologicznego.
Herbatka ma słodkawy smak, zapewne dzięki wyżej wspomnianej marchwi i burakom. Haniutek wypija kilka łyków a ja… oczywiście resztę.
W opakowaniu standardowo jest 20 saszetek do zaparzania. To dobrze, bo dla mnie granulat to chemia.
Jest naprawdę dobra, naprawdę zdrowa i smakuje maluchom. Mogę polecić z czystym sumieniem. Cena ok 12zł.

Tyle w temacie kubeczków i herbatek.

Ahoj!

,
One comment on “O pewnym kubeczku i pewnej herbatce. Czyli herbatka w kubeczku.
  1. Cieszę sie że niekapek pomógł;-))) oby posłużył troszkę i Hani i mamie;-) Kuba tez szybko z niego zaczął pić i zalapal.
    Herbatka…cóż muszę ja upolowac;-))) bo tak jak piszesz cud że bez żadnej chemii;-))))

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • Instagram
  • Twitter
  • Facebook
0 Flares Facebook 0 Twitter 0 LinkedIn 0 Google+ 0 0 Flares ×